Krem ten wygrałam w rozdaniu u Kasi z bloga Włosowe inspiracje. Chwaliłam się tym
tutaj :) No i czas w końcu o nim napisać, powinnam zrobić to już dawno, ale zawsze brak czasu :( No ale przejdźmy do rzeczy.
Ten krem to moje pierwsze spotkanie z kosmetykami z Planeta Organica.
Opis producenta:
Skład:
Aqua enriched with Dead Sea Salt
Minerals, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Dicaprylyl Ether, Glycerin,
Cethearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Complex LIPOCARE ®,
Triticum Vulgare Germ Oil, Sodium Polyacrylate, Citrus Reticulata
(Tangerine) Peel Oil (tangerine oil) , Organic Psidium Guajava (Guava)
Extract (organic extract of guava), Parfum, Benzyl Alcohol, Benzoic
Acid, Sorbic Acid, Citric Acid.
Krem zamknięty jest w sylikonowym miękkim opakowaniu, z którego bardzo łatwo jest wydobyć produkt. Opakowanie zamykane na klik chroni przed niekontrolowanym wydostawaniem się kosmetyku na zewnątrz. Szata graficzna bardzo mi się podoba.
Pierwszą rzeczą która mnie urzekła w tym kosmetyku jest jego zapach, w którym po prostu się zakochałam, mogłabym się smarować nim tylko dla zapachu <3. Jest on cięższy, (może się niektórym kojarzyć z męskim zapachem, ale ja tego tak nie czuję) wyczuwam w nim jakąś słodycz, może karmel z jakąś ciężką nutą przypraw, ale nie umiem tego zapachu określić. Ten cudowny dla mnie zapach utrzymuje się bardzo długo, kiedy posmaruję się nim na noc to nawet po przebudzeniu go wyczuwam <3.
No ale dość o zapachu. Krem używałam na problematyczne miejsca, brzuch, pośladki. Na opakowaniu napisane jest że produkt ma właściwości rozgrzewające dzięki zawartości olejku z mandarynki. Kiedy pierwszy raz posmarowałam się kremem jakoś nie wierzyłam w to rozgrzewanie, posmarowałam więc nim całe ciało, produkt szybko się wchłonął więc mogłam się ubrać. Kilka min. po aplikacji rozgrzewanie zaczęło być wyczuwalne, całkiem przyjemne uczucie, a moja pierwsza myśl "Jestem uczulona na niego !?:) Po chwili na szczęście przypomniałam sobie że krem ma właściwości rozgrzewający i to jest normalna reakcja. Nie uważam żeby krem miał jakoś spektakularnie ujędrniać. Dlatego też z pomocą przyszło mi...

... to urządzonko:). Mały masażer wynaleziony w piwnicy. Masażer stosowałam na kilka minut przed nałożeniem kremu. Po miesiącu stosowania kremu i przy pomocy masażera zobaczyłam zmiany. Skóra stała się jędrniejsza, gładsza a skórka pomarańczowa zmniejszona o jakieś 60%, :) Efekt mocno zauważalny :) Na brzuszku trochę mniej widać efekt, ale sądzę że przy dłuższym stosowaniu i brzuszek uległby temu zestawowi :). Niemniej jednak bez ćwiczeń i zdrowej diety i tak się nie obejdzie, jeżeli ktoś chciałby usunąć cellulitis w 100%. Nic nie ma tak cudownej mocy :p. Kremik sam w sobie faktycznie lekko ujędrnia.
Jestem bardzo zadowolona z efektu, jego zapach pięknie otuli nas w pochmurne dni a w zimowe i jesienne wieczory a dodatkowo ogrzeje nas przyjemnym ciepełkiem:)
Kremik na pewno pojawi się znowu na mojej półce:). W szczególności zimą.
Nie przepadam za kosmetykami z efektem rozgrzewającym. Jeśli ma się tendencje do pękania naczynek, trzeba bardzo uważać z takimi kosmetykami.
OdpowiedzUsuńJa mam taką małą tendencje, ale na mnie takie kremy delikatnie rozgrzewające działają dobrze.
Usuń