Przejdź do głównej zawartości

Październikowy prezent z UK :)

Znowu będzie włosowo, ale postaram się żeby kolejne posty były o innej tematyce :)
Nie miałam kiedy złożyć Wam życzeń na Święta, tak więc chciałam złożyć wszystkim Najlepsze życzenia na zbliżąjący się Nowy Rok ! Życzę  wam żeby ten nowy był lepszy niż stary i żeby udało się zrealizować wszystkie plany.:)

Przechodząc już do tematu, chciałam się pochwalić dwoma cudaczkami które dostałam jako prezent z UK od znajomej. Jak się okazuje pojawiły się już w hebe,  ale z taką wersją jeszcze się nie spotkałam.
Oba produkty mają podobne działanie. Krem do loków przeciw puszeniu oraz spray również o podobnym działaniu, trochę bardziej utrwalający i można go stosować również na suche włosy np do reanimacji, ale mnie szczerze ciężko używa się go w roli sprayu (jeszcze nie nauczyłam się chyba obsługi :P) a reanimacja jak wiecie u mnie się nie sprawdza wcale, więc oba produkty stosowałam na włosy mokre.

O opakowaniach nie będę się rozpisywać napisze krótko, solidnie wykonane nic się z nich nie wylewa, jak do tej pory nic mi się nie połamało, produkt łatwo z nich wydostać a szata graficzna kusi do zakupu. Mnie opakowania bardzo się podobają i są dość wygodne.



Produkty są przyjemne, konsystencja kremu/odżywki, pachną tak typowo jak kremy do włosów nie jakoś mocno. Na moich włosach dobrze się sprawdziły, a przede wszystkim krem. Niestety trzeba się nauczyć ich używać i wielu osobom mogą nie podpasować. Dla wielu osób może być problemem parafina zaraz na drugim miejscu w składnie. Powiedziałabym że to takie typowo obciążacze, oblepiacze. Ale plusem jest fakt że znajdują się tu również naturalne olejki gdzieś w połowie składu.



Moje włosy lubią parafinę w szczególności w olejku Amla Gold klik , ładnie się skręcają. W przypadku kremu niestety nie było spektakularnego podbicia skrętu, wręcz lekkie rozluźnienie, ale faktycznie włosy się nie puszą. Zimą wystarczy mi to że się nie puszą bo zazwyczaj noszę włosy spięte, bo przeszkadzają przy szalikach, płaszczach itp. Krem sprawdza się bardzo przyjemnie po basenie, zabezpiecza na basenie no i zapobiega puszeniu. Polecam nakładanie na włosy ociekające jeszcze wodą dzięki temu unikniemy obciążenia. Ja mogę na takie ociekające włosy nałożyć sporo kosmetyku, ale polecam jednak wielkość orzecha laskowego, to w zupełności wystarczy.



Jestem zadowolona z produktów, sprayu muszę się jeszcze dokładnie nauczyć stosować ponieważ spryskiwanie nie jest zbyt wygodne bo niestety więcej produktu ląduje na podłodze jak na włosach, najlepiej sprawdza się spryskanie dłoni i nałożenie na włosy produktu.

Zapomniałabym jeszcze o jednej rzeczy. Te specyfiki to jedyne takie po których nawet mogę w ciągu dnia przeczesać włosy palcami, i zachowują swój kształt.

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kręcona różnorodność. Zdjeciowo.

Dzisiaj zamiast gadania ( pisania ;) będzie post zdjęciowy  A dla przypomnienia tutaj link do mojej mwh gdyby ktoś był zainteresowany :http://lavaniaviola.blogspot.ie/2014/03/moje-wosy-i-ich-historia.html
A poniżej możecie zobaczyć jak to z tymi kręciolkami jest, jak potrafią się poskrecaj a czasem rozprostowac, taki urok kręciolkow, co ciekawe mimo dużej wilgotności powietrza w irlandii puch zdarza mi się sporadycznie, Cantu Custard zdecydowanie je ujarzmia i trzyma :) 





A poniżej jeszcze mokre spiralki, jak wyschna były jeszcze bardziej skręcone aż żałuję że nie miałam czym zdjęcia zrobić :/ 

Nigdy całkiem prostych włosów nie miałam, odziedziczylam kręciolki po babci, dziadku oraz mamie ciesze się z tego :) Jestem z nich zadowolona bo mimo długości nadal mam ładny skręt z czego ogromnie się ciesze :) 
Ostatnio brakuje mi pomysłu na posty, jak macie jakieś pomysły bądź pytania to zapraszam, z miłą chęcią napisze o czymś co was interesuje;)
PRZYPOMINAM : - szukajcie mnie na Instagram  - na blo…

Mydełka do włosów Sesa i Shikakai.

Ostatnio czytając jeden z moich ulubionych blogów, i post o mydełku do włosów Shikakai przypomniałam sobie, że już od chyba roku czekają u mnie w pokoju opakowania po mydełku Shikakai i Sesa (oraz ostatki mydełka sesa). Kiedy zachomikowywałam te opakowania, zastanawiałam się nad stworzeniem bloga i pierwszymi recenzjami, które miały dotyczyć mydełek. Niestety nie zrobiłam im zdjęć, więc przedstawię wam zdjęcia które mam, a do zdjęcia mydełka Shikakai odeślę was na innego bloga :)

Oba mydełka zakupiłam przez internet i posłużyło mi do tego allegro. Oba mieściły się w cenie 5zł dlatego skutecznie mnie skusiły do zakupu, a myśl że są to mydełka indyjskie tym bardziej mnie do niego kusiły.

Mydełko sesa



Opis producenta i skład (bezczelnie skopiowane z wizaża :p)

Bogate w naturalne zioła oraz 6 olejków mydełko Sesa usuwa problemy takie jak łupież, wypadanie włosów, swędzenie skóry głowy. Jest wspaniałym sposobem na odżywienie włosów.
Polecane do stosowania raz w tygodniu. Zrób dużo pian…

Cantu stylizator idealny ? Efekty na moich wlosach.

Do postu zabieram się już drugi raz ponieważ za pierwszym razem cały post na ostatniej kropce mi się z przyczyn niewiadomych usunął. Od jakiegoś czasu udzielam się na bardzo miłej facebookowej grupie Curly Girl Polska szukalam jakiegos stylizatora i tam właśnie został mi polecony produkt Cantu. A dokładniej Define&Shine Custard. Kupiłam go w Bootsie za około 6 euro i oszalałam na jego punkcie <3. 

*Produkt zgodny z CG * zapach kokosowe - owocowy bardzo przyjemny i bardzo naturalny  * konsystencja żelu lnianego  * nie puszy * pięknie utrwala skręt  * zostawia łatwe do odgniecenia sucharki  * włosy błyszczą i są perfekcyjnie zdefiniowane  * wystarczy odrobina na włosy przez co produkt wydaje się być baaardzo wydajny 

Jedyny minus jaki mogłabym podać to opakowanie które sama zmienilabym na coś innego ponieważ produkt troszkę się wylewa i zasycha jak glutek na brzegach. Można go łatwo oderwać ale wygląda nieestetycznie.

A oto moje klaczki po użyciu Cantu :) 

Poniżej jeszcze nie odgniecione.

I s…