Przejdź do głównej zawartości

Gumki które nie nieszczą włosów.

Jakiś czas temu na rynku pojawiły się gumki Twistband, które (jak znalazłam gdzieś w internecie opis) nie niszczą tak włosów jak tradycyjne gumki z metalowym zakończeniem czy inne często używane przez większość gumki do włosów które bardzo szybko się rozciągają , pękają i nie nadają się już do niczego. Zainspirowana tymi gumkami które orginalne są dość drogie postanowiłam że poszukam takich kolorowych gumek/ lamówek w pasmanteriach i zrobię sama. Ponieważ ich nie znalazłam, odłożyłam pomysł z na później.


Niedawno wybrałam się z chłopakiem na spacer i po drodze wstąpiliśmy do New Yorkera gdzie udało mi się dojrzeć podróbkę gumek Twistband. Za 7 gumek zapłaciłam niecałe 8 zł. Gumki są bardzo wygodne nie ściskają włosów i nie wyrywają, można je nosić również na ręce, każda jest w innym kolorze. Gumki można w razie potrzeby troszkę wyregulować, wystarczy odwiązać mały węzełek na końcu i związać w innym miejscu. Gumki prezentują się tak:


Na wizażowym forum dziewczyny określiły  te gumki, gumkami z majtek :) Spodobało mi się to określenie, tym bardziej że faktycznie mogą się tak kojarzyć :)
Myślę że jak uda mi się kupić takie kolorowe lamówki to na pewno spróbuję zrobić sama takie gumki do włosów :)

I jeszcze mały bonusik, jeden z wielu pierścionków zrobionych przez moją mamę:)
Wykonany jest z bardzo malutkich koralików, ten jest w jednym kolorze, mama zrobiła również takie w innych kolorach i z kolorowymi wzorkami, ale wszystkie je przedstawię w innym poście :)


Komentarze

  1. Czyli myślisz, że zwykła "gumka z majtek" też się nada? :D Aż grzech nie spróbować. ;> W sumie te Twoje wyglądają całkiem ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te typowe "majtkowe gumki" mogą trochę za bardzo ściskać włosy bo są bardziej rozciągliwe, ale pewnie też by się nadały :P

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kręcona różnorodność. Zdjeciowo.

Dzisiaj zamiast gadania ( pisania ;) będzie post zdjęciowy  A dla przypomnienia tutaj link do mojej mwh gdyby ktoś był zainteresowany :http://lavaniaviola.blogspot.ie/2014/03/moje-wosy-i-ich-historia.html
A poniżej możecie zobaczyć jak to z tymi kręciolkami jest, jak potrafią się poskrecaj a czasem rozprostowac, taki urok kręciolkow, co ciekawe mimo dużej wilgotności powietrza w irlandii puch zdarza mi się sporadycznie, Cantu Custard zdecydowanie je ujarzmia i trzyma :) 





A poniżej jeszcze mokre spiralki, jak wyschna były jeszcze bardziej skręcone aż żałuję że nie miałam czym zdjęcia zrobić :/ 

Nigdy całkiem prostych włosów nie miałam, odziedziczylam kręciolki po babci, dziadku oraz mamie ciesze się z tego :) Jestem z nich zadowolona bo mimo długości nadal mam ładny skręt z czego ogromnie się ciesze :) 
Ostatnio brakuje mi pomysłu na posty, jak macie jakieś pomysły bądź pytania to zapraszam, z miłą chęcią napisze o czymś co was interesuje;)
PRZYPOMINAM : - szukajcie mnie na Instagram  - na blo…

Mydełka do włosów Sesa i Shikakai.

Ostatnio czytając jeden z moich ulubionych blogów, i post o mydełku do włosów Shikakai przypomniałam sobie, że już od chyba roku czekają u mnie w pokoju opakowania po mydełku Shikakai i Sesa (oraz ostatki mydełka sesa). Kiedy zachomikowywałam te opakowania, zastanawiałam się nad stworzeniem bloga i pierwszymi recenzjami, które miały dotyczyć mydełek. Niestety nie zrobiłam im zdjęć, więc przedstawię wam zdjęcia które mam, a do zdjęcia mydełka Shikakai odeślę was na innego bloga :)

Oba mydełka zakupiłam przez internet i posłużyło mi do tego allegro. Oba mieściły się w cenie 5zł dlatego skutecznie mnie skusiły do zakupu, a myśl że są to mydełka indyjskie tym bardziej mnie do niego kusiły.

Mydełko sesa



Opis producenta i skład (bezczelnie skopiowane z wizaża :p)

Bogate w naturalne zioła oraz 6 olejków mydełko Sesa usuwa problemy takie jak łupież, wypadanie włosów, swędzenie skóry głowy. Jest wspaniałym sposobem na odżywienie włosów.
Polecane do stosowania raz w tygodniu. Zrób dużo pian…

Cantu stylizator idealny ? Efekty na moich wlosach.

Do postu zabieram się już drugi raz ponieważ za pierwszym razem cały post na ostatniej kropce mi się z przyczyn niewiadomych usunął. Od jakiegoś czasu udzielam się na bardzo miłej facebookowej grupie Curly Girl Polska szukalam jakiegos stylizatora i tam właśnie został mi polecony produkt Cantu. A dokładniej Define&Shine Custard. Kupiłam go w Bootsie za około 6 euro i oszalałam na jego punkcie <3. 

*Produkt zgodny z CG * zapach kokosowe - owocowy bardzo przyjemny i bardzo naturalny  * konsystencja żelu lnianego  * nie puszy * pięknie utrwala skręt  * zostawia łatwe do odgniecenia sucharki  * włosy błyszczą i są perfekcyjnie zdefiniowane  * wystarczy odrobina na włosy przez co produkt wydaje się być baaardzo wydajny 

Jedyny minus jaki mogłabym podać to opakowanie które sama zmienilabym na coś innego ponieważ produkt troszkę się wylewa i zasycha jak glutek na brzegach. Można go łatwo oderwać ale wygląda nieestetycznie.

A oto moje klaczki po użyciu Cantu :) 

Poniżej jeszcze nie odgniecione.

I s…