Przejdź do głównej zawartości

Czerwony i czarny, moje kolory :)

Na moim blogu jeszcze nie było niczego do makijażu. Czas to zmienić :) Dzisiaj chciałam zaprezentować moje dwa ulubione cienie. Nie mam ich dużo bo maluję się raczej okazyjnie, ale jak chyba każda kobieta posiadam je w swojej kosmetyczce.

Dziś przed państwem prezentują się dwa cienie z firmy... FM Group ( wspominałam już ze znalazłam u nich trochę rzeczy godnych uwagi, które bardzo przypadły mi do gustu :)

Pierwszy z nich jest czarny o nazwie Ebony Black.


 Mocno napigmentowany, matowy. Cena w katalogu to 13,90. Ja posiadam starą wersję. Nowa wersja ma już trochę inne opakowanie. Mój cień trochę przeszedł i niestety trochę się pokruszył. Niemniej jednak nadal dobrze mi służy.


A teraz czas na czerwony cień Carmine Red.


Nie używam go zbyt często dlatego jest w lepszym stanie niż czarny :P. Również jest mocno napogmentowany i kosztuje w katlogu 13,90. Obia kupiłam przed walentynkami z kolekcji walentynkowej stąd te serduszka :)


Jak już pisałam cienie są mocno napigmentowane, i matowe co widać na poniższych zdjęciach. Wystarczy nabrać i nałożyć odrobinkę cieni na powieki, a one już są bardzo wyraziste. Opakowania są bardzo wytrzymałe. Wygodne otwieranie i zamykanie na klik.


Na spotkaniu firmy FM pani zapewaniała mnie że cienie są bardzo wytrzymałe i nawet podczas snu się nie rozmażą. Jakoś nie chciałam w to wierzyć (mam manie przecierania powiek kiedy cienie są na nich). Postanowiłam więc zrobić eksperyment. Makijaż nosiłam 2 dni. Nie zmyłam go na noc, spałam w nim. Co ciekawe okazało się że efekt po spaniu faktycznie był zadowalający. Cienie faktycznie nie rozmazały się ani nie starły, a na poduszce nie było śladu cieni. Nawet moje przecieranie palcami powiek nic nie zepsuło.


 Byłam tym faktem zaskoczona, ale dzięki temu eksperymentowi wiem że cienie są na prawdę trwałe i śmiało mogę je polecić innym :)
Nikt nie płaci mi za recenzowanie kosmetyków firmy FM i gdyby coś było z nimi nie tak wierzcie mi, napisałabym o tym.

Komentarze

  1. Kuszą mnie właśnie cienie z tej firmy, choć to raczej niemądre, bo mam kuferek pełen cieni, a czasu ostatnio na malowanie brak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, w tym wypadku lepiej sobie tymczasowo odpuścić :) Ja też się staram już nie kupować kolejnych produktów makijażowych, bo nie wykorzystuję :)

      Usuń
  2. na czerwony cień chyba nigdy się nie zdecyduję ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się skusiłam, ponieważ uwielbiam czerwień :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kręcona różnorodność. Zdjeciowo.

Dzisiaj zamiast gadania ( pisania ;) będzie post zdjęciowy  A dla przypomnienia tutaj link do mojej mwh gdyby ktoś był zainteresowany :http://lavaniaviola.blogspot.ie/2014/03/moje-wosy-i-ich-historia.html
A poniżej możecie zobaczyć jak to z tymi kręciolkami jest, jak potrafią się poskrecaj a czasem rozprostowac, taki urok kręciolkow, co ciekawe mimo dużej wilgotności powietrza w irlandii puch zdarza mi się sporadycznie, Cantu Custard zdecydowanie je ujarzmia i trzyma :) 





A poniżej jeszcze mokre spiralki, jak wyschna były jeszcze bardziej skręcone aż żałuję że nie miałam czym zdjęcia zrobić :/ 

Nigdy całkiem prostych włosów nie miałam, odziedziczylam kręciolki po babci, dziadku oraz mamie ciesze się z tego :) Jestem z nich zadowolona bo mimo długości nadal mam ładny skręt z czego ogromnie się ciesze :) 
Ostatnio brakuje mi pomysłu na posty, jak macie jakieś pomysły bądź pytania to zapraszam, z miłą chęcią napisze o czymś co was interesuje;)
PRZYPOMINAM : - szukajcie mnie na Instagram  - na blo…

Mydełka do włosów Sesa i Shikakai.

Ostatnio czytając jeden z moich ulubionych blogów, i post o mydełku do włosów Shikakai przypomniałam sobie, że już od chyba roku czekają u mnie w pokoju opakowania po mydełku Shikakai i Sesa (oraz ostatki mydełka sesa). Kiedy zachomikowywałam te opakowania, zastanawiałam się nad stworzeniem bloga i pierwszymi recenzjami, które miały dotyczyć mydełek. Niestety nie zrobiłam im zdjęć, więc przedstawię wam zdjęcia które mam, a do zdjęcia mydełka Shikakai odeślę was na innego bloga :)

Oba mydełka zakupiłam przez internet i posłużyło mi do tego allegro. Oba mieściły się w cenie 5zł dlatego skutecznie mnie skusiły do zakupu, a myśl że są to mydełka indyjskie tym bardziej mnie do niego kusiły.

Mydełko sesa



Opis producenta i skład (bezczelnie skopiowane z wizaża :p)

Bogate w naturalne zioła oraz 6 olejków mydełko Sesa usuwa problemy takie jak łupież, wypadanie włosów, swędzenie skóry głowy. Jest wspaniałym sposobem na odżywienie włosów.
Polecane do stosowania raz w tygodniu. Zrób dużo pian…

Cantu stylizator idealny ? Efekty na moich wlosach.

Do postu zabieram się już drugi raz ponieważ za pierwszym razem cały post na ostatniej kropce mi się z przyczyn niewiadomych usunął. Od jakiegoś czasu udzielam się na bardzo miłej facebookowej grupie Curly Girl Polska szukalam jakiegos stylizatora i tam właśnie został mi polecony produkt Cantu. A dokładniej Define&Shine Custard. Kupiłam go w Bootsie za około 6 euro i oszalałam na jego punkcie <3. 

*Produkt zgodny z CG * zapach kokosowe - owocowy bardzo przyjemny i bardzo naturalny  * konsystencja żelu lnianego  * nie puszy * pięknie utrwala skręt  * zostawia łatwe do odgniecenia sucharki  * włosy błyszczą i są perfekcyjnie zdefiniowane  * wystarczy odrobina na włosy przez co produkt wydaje się być baaardzo wydajny 

Jedyny minus jaki mogłabym podać to opakowanie które sama zmienilabym na coś innego ponieważ produkt troszkę się wylewa i zasycha jak glutek na brzegach. Można go łatwo oderwać ale wygląda nieestetycznie.

A oto moje klaczki po użyciu Cantu :) 

Poniżej jeszcze nie odgniecione.

I s…