Przejdź do głównej zawartości

Błyszczyk w pomadce

Kolejna rzecz Firmy fm a w zasadzie dwie rzeczy, które mnie urzekły:) Są nimi pomadki w odcieniach
-Pichy Rose
-Cndy Pink
Polubiłam te pomadki za dość naturalny kolor który pozostawiają na ustach i za to że nie wysuszają mi ust a nawilżają je. Pomadkę Pichy Rose pokazała mi ciocia, bardzo spodobał mi się naturalny efekt jaki pozostawiła na moich ustach, kolor był bardzo delikatny lekko różowy i połyskujący wyglądała jak błyszczyk. Ponieważ już wtedy mi się spodobała to kupiłam ją przy następnym zamówieniu, nie mogłam się zdecydować na kolor, ( w katalogu były 2 róże ) więc zamówiłam oba :) I tak oto znalazła się u mnie również druga pomadka. Candy Pink jest troszkę ciemniejsza i bardziej różowa, mimo że wolę tą delikatniejszą a siebie wolę w brązach i czerwieniach, (chociaż chyba bardziej pasują do mnie róże) czasem lubię pomalować nią usta tak dla rozjaśnienia i dodania sobie trochę wiosennego koloru:). Pomadka Pichy Rose bardzo przypadła do gustu mojej mamie, która praktycznie zaraz mi ją zwinęła do swojej kosmetyczki. Na szczęście również mam do niej dostęp :).

Pomadki mają bardzo przyjemne czarne opakowanie z jednej strony z ładnym złotym zdobieniem, a z drugiem ze złotym napisem.



Na zdjęciu poniżej nie widać dużej różnicy w kolorach, w rzeczywistości też nie bardzo się różnią ale na ustach jednak widać różnicę.



Na tym zdjęciu różńica jest bardziej widoczna :)
(Z lewej strony jest Candy Pink a z prawej Pichy Rose)



Niestety nie udało mi się zrobić wyraźnego zdjęcia jak te pomadki wyglądają na ustach a zdjęcie jak wyglądają na dłoni jest trochę niewyraźne no ale trudno, myślę że widać różnicę między nimi. Efekt pomadki Pichy Rose( jaśniejsza) jest bardzo subtelny tak jak pisałam wygląda raczej jak błyszczyk na ustach, natomiast pomadka Candy Pink(ciemniejsza) jest wyraźniejsza i wygląda na ustach jak pomadka delikatnie muśnięta błyszczykiem. Błyszczące drobinki które wiać na zdjęciu poniżej nie są aż tak bardzo widoczne na ustach. Zdjęcie poniżej było robione z lampą błyskową więc blask jest większy.



Obie pomadki mają solidne opakowania i nie łamią się. Jedna z pomadek już wielokrotnie mi upadła i nadal na szczęście nic się z nią nie stało. Pomadki pachną ładnie owocami a "smakują" trochę cytrynowo, ja akurat nie lubię takich "smaków" w pomadkach bo smakują tak chemicznie, ale nie jest najgorszy :). Każda z nich w katalogu kosztuje 25zł. Można kupić dobre pomadki za mniejsze pieniądze, ale i ta cena według mnie nie jest zbyt wygórowana :). Myślę że są godne polecenia. W szczególności dla tych z was które lubią uczucie "błyszczyka" na ustach, lubią malować usta, a nie lubią uczucia "suchej pomadki". W końcu jest to pomadka z błyszczykiem :). Ta ciemniejsza niestety czasami podkreśla suche skórki na ustach ale mimo tego ładnie wygląda.
 

Komentarze

  1. Podoba mi się ten jaśniejszy kolorek. To coś dla mnie bo kocham błyszczyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja :). Ta jaśniejsza też trochę bardziej mi się podoba bo daje taki naturalny efekt :)

      Usuń
  2. Candy Pink prezentuje się bardzo ładnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To taki typowy róż :), jeżeli ktoś lubi róże to na prawdę się sprawdza :)

      Usuń
  3. Fajny pomysł, ja ostatnio porzuciłam błyszczyki dla pomadek, może to połączenie by mi odpowiadało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może:) Ja akurat jestem fanką takich połączeń bo mam 2w1 :) Warto wypróbować tego typu kosmetyk :)

      Usuń
  4. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award ;) http://blog-amandy.blogspot.com/2014/05/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej dziękuję :* W takim razie muszę wypełnić zadanie :)

      Usuń
  5. Podoba mi się róż, aczkolwiek obawiałabym się czy za mocno nie świecę się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie są jakos specjalnie błyszczące, ale jak ktos nie lubi takiego efektu to lepiej nie ryzykować :)

      Usuń
  6. Jasniejsza bardziej przypadla mi do gustu :) Lubie efekt blyszczyku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie bardziej przypadł do gustu Candy Pink ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O gustach się nie dyskutuje :) Nie wszystkim musi się to samo podobać :)

      Usuń
  8. Ciekawe są. Nie miałam żadnej z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. nie lubię błyszczyków,więc pewnie bym się nie skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kręcona różnorodność. Zdjeciowo.

Dzisiaj zamiast gadania ( pisania ;) będzie post zdjęciowy  A dla przypomnienia tutaj link do mojej mwh gdyby ktoś był zainteresowany :http://lavaniaviola.blogspot.ie/2014/03/moje-wosy-i-ich-historia.html
A poniżej możecie zobaczyć jak to z tymi kręciolkami jest, jak potrafią się poskrecaj a czasem rozprostowac, taki urok kręciolkow, co ciekawe mimo dużej wilgotności powietrza w irlandii puch zdarza mi się sporadycznie, Cantu Custard zdecydowanie je ujarzmia i trzyma :) 





A poniżej jeszcze mokre spiralki, jak wyschna były jeszcze bardziej skręcone aż żałuję że nie miałam czym zdjęcia zrobić :/ 

Nigdy całkiem prostych włosów nie miałam, odziedziczylam kręciolki po babci, dziadku oraz mamie ciesze się z tego :) Jestem z nich zadowolona bo mimo długości nadal mam ładny skręt z czego ogromnie się ciesze :) 
Ostatnio brakuje mi pomysłu na posty, jak macie jakieś pomysły bądź pytania to zapraszam, z miłą chęcią napisze o czymś co was interesuje;)
PRZYPOMINAM : - szukajcie mnie na Instagram  - na blo…

Mydełka do włosów Sesa i Shikakai.

Ostatnio czytając jeden z moich ulubionych blogów, i post o mydełku do włosów Shikakai przypomniałam sobie, że już od chyba roku czekają u mnie w pokoju opakowania po mydełku Shikakai i Sesa (oraz ostatki mydełka sesa). Kiedy zachomikowywałam te opakowania, zastanawiałam się nad stworzeniem bloga i pierwszymi recenzjami, które miały dotyczyć mydełek. Niestety nie zrobiłam im zdjęć, więc przedstawię wam zdjęcia które mam, a do zdjęcia mydełka Shikakai odeślę was na innego bloga :)

Oba mydełka zakupiłam przez internet i posłużyło mi do tego allegro. Oba mieściły się w cenie 5zł dlatego skutecznie mnie skusiły do zakupu, a myśl że są to mydełka indyjskie tym bardziej mnie do niego kusiły.

Mydełko sesa



Opis producenta i skład (bezczelnie skopiowane z wizaża :p)

Bogate w naturalne zioła oraz 6 olejków mydełko Sesa usuwa problemy takie jak łupież, wypadanie włosów, swędzenie skóry głowy. Jest wspaniałym sposobem na odżywienie włosów.
Polecane do stosowania raz w tygodniu. Zrób dużo pian…

Cantu stylizator idealny ? Efekty na moich wlosach.

Do postu zabieram się już drugi raz ponieważ za pierwszym razem cały post na ostatniej kropce mi się z przyczyn niewiadomych usunął. Od jakiegoś czasu udzielam się na bardzo miłej facebookowej grupie Curly Girl Polska szukalam jakiegos stylizatora i tam właśnie został mi polecony produkt Cantu. A dokładniej Define&Shine Custard. Kupiłam go w Bootsie za około 6 euro i oszalałam na jego punkcie <3. 

*Produkt zgodny z CG * zapach kokosowe - owocowy bardzo przyjemny i bardzo naturalny  * konsystencja żelu lnianego  * nie puszy * pięknie utrwala skręt  * zostawia łatwe do odgniecenia sucharki  * włosy błyszczą i są perfekcyjnie zdefiniowane  * wystarczy odrobina na włosy przez co produkt wydaje się być baaardzo wydajny 

Jedyny minus jaki mogłabym podać to opakowanie które sama zmienilabym na coś innego ponieważ produkt troszkę się wylewa i zasycha jak glutek na brzegach. Można go łatwo oderwać ale wygląda nieestetycznie.

A oto moje klaczki po użyciu Cantu :) 

Poniżej jeszcze nie odgniecione.

I s…