Przejdź do głównej zawartości

Biovax z proteinami mlecznymi.

Dziś przedstawiam wam efekty kolejnej saszetki Biovaxa. Dziś pora na Biovaxa z proteinami mlecznymi.



Poniżej zdjęcie saszeteczki wypróbowanego przeze mnie Biovaxa- odbudowa osłabionych włosów z proteinami mlecznymi.

Skład:


Obietnice producenta i sposób użycia.


Saszetka starczyła mi na dwa razy. Wmasowałam produkt we włosy i pozostawiłam na około 30 min. Po tym czasie spłukałam. No i moim włosom chyba podpasowało :) Włosy były miękkie sprężyste a skręt podbity, no i porobiły się spiralki :) Efektów niestety nie widać na zdjęciach:( Wiatr nie dawał spokoju i ciągle rozwiewał mi włosy podczas robienia zdjęć. Maska łatwo się zmywała i ułatwiała rozczesywanie.

 Plusy:
- zapach- przyjemny, ale lekko chemiczny
- działanie
- cena- około 2 zł za saszetkę
- konsystencja typowej gęstej odżywki do włosów
- ułatwia rozczesywanie

minusy:
nie zaobserwowałam

Drugie zdjęcie trochę rozmazane, włosy po całym dniu i wietrze już lekko spuszone, i rozwiane, lekko się rozprostowały i wyglądały już nieciekawie ( zdjęcia robione miesiąc temu przed podcięciem).



Już kiedyś pisałam że moje włosy to chyba wszystko lubią a proteinki mleczne jeszcze bardziej :)
Produkt jest bardzo przyjemny, myślę że warto wypróbować :)

Komentarze

  1. Mijałam tą próbkę i całkiem dobrze zadziałała na włosach choć wolę inne biovaxy: )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie póki co wszystkie testowane biovaxy jak narazie się sprawdziły :)

      Usuń
  2. kupiłam ostatnio maskę, ale do włosów zniszczonych, ciekawie jak sie sprawdzi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam duże opakowanie do włosów słabych i wypadających, na wypadanie nie wiele pomaga, ale ładnie nawilża :)

      Oby się sprawdziła :)

      Usuń
  3. Moje włosy proteiny mleczne lubią, ale tej maski nie. Na szczęście też miałam tylko saszetke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje wolą Kallosa Latte ale ten biovax też był ok :)

      Usuń
  4. Moje po proteinach raczej się puszą, ale ta maseczka w nagłuch wypadkach jako odżywka na 2 minuty była superowa i dla prostowłosej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ masz prześliczne te spiralki! :) Moje włosy nie lubią protein i to bardzo. Nie sprawdziłaby się u mnie więc ta maseczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Jak włoski nie lubią protein to nie ma co ryzykować :)

      Usuń
  6. pisałaś u mnie na blogu, że wykonujesz rękodzieła a co dokładnie? ;) włoski masz śliczne, u mnie Biovax spisał się dobrze lecz bez szału ooo taki przeciętniak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie działa :) Dziękuję :)
      Głównie sutasz można kilka zobaczyć w zakładce moje pracę jednak jest ich tam niewiele. Postaram się wrzucić nowe:) Bawię się też filcem robię zwierzątka filcowe, szale oraz torebki :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kręcona różnorodność. Zdjeciowo.

Dzisiaj zamiast gadania ( pisania ;) będzie post zdjęciowy  A dla przypomnienia tutaj link do mojej mwh gdyby ktoś był zainteresowany :http://lavaniaviola.blogspot.ie/2014/03/moje-wosy-i-ich-historia.html
A poniżej możecie zobaczyć jak to z tymi kręciolkami jest, jak potrafią się poskrecaj a czasem rozprostowac, taki urok kręciolkow, co ciekawe mimo dużej wilgotności powietrza w irlandii puch zdarza mi się sporadycznie, Cantu Custard zdecydowanie je ujarzmia i trzyma :) 





A poniżej jeszcze mokre spiralki, jak wyschna były jeszcze bardziej skręcone aż żałuję że nie miałam czym zdjęcia zrobić :/ 

Nigdy całkiem prostych włosów nie miałam, odziedziczylam kręciolki po babci, dziadku oraz mamie ciesze się z tego :) Jestem z nich zadowolona bo mimo długości nadal mam ładny skręt z czego ogromnie się ciesze :) 
Ostatnio brakuje mi pomysłu na posty, jak macie jakieś pomysły bądź pytania to zapraszam, z miłą chęcią napisze o czymś co was interesuje;)
PRZYPOMINAM : - szukajcie mnie na Instagram  - na blo…

Mydełka do włosów Sesa i Shikakai.

Ostatnio czytając jeden z moich ulubionych blogów, i post o mydełku do włosów Shikakai przypomniałam sobie, że już od chyba roku czekają u mnie w pokoju opakowania po mydełku Shikakai i Sesa (oraz ostatki mydełka sesa). Kiedy zachomikowywałam te opakowania, zastanawiałam się nad stworzeniem bloga i pierwszymi recenzjami, które miały dotyczyć mydełek. Niestety nie zrobiłam im zdjęć, więc przedstawię wam zdjęcia które mam, a do zdjęcia mydełka Shikakai odeślę was na innego bloga :)

Oba mydełka zakupiłam przez internet i posłużyło mi do tego allegro. Oba mieściły się w cenie 5zł dlatego skutecznie mnie skusiły do zakupu, a myśl że są to mydełka indyjskie tym bardziej mnie do niego kusiły.

Mydełko sesa



Opis producenta i skład (bezczelnie skopiowane z wizaża :p)

Bogate w naturalne zioła oraz 6 olejków mydełko Sesa usuwa problemy takie jak łupież, wypadanie włosów, swędzenie skóry głowy. Jest wspaniałym sposobem na odżywienie włosów.
Polecane do stosowania raz w tygodniu. Zrób dużo pian…

Cantu stylizator idealny ? Efekty na moich wlosach.

Do postu zabieram się już drugi raz ponieważ za pierwszym razem cały post na ostatniej kropce mi się z przyczyn niewiadomych usunął. Od jakiegoś czasu udzielam się na bardzo miłej facebookowej grupie Curly Girl Polska szukalam jakiegos stylizatora i tam właśnie został mi polecony produkt Cantu. A dokładniej Define&Shine Custard. Kupiłam go w Bootsie za około 6 euro i oszalałam na jego punkcie <3. 

*Produkt zgodny z CG * zapach kokosowe - owocowy bardzo przyjemny i bardzo naturalny  * konsystencja żelu lnianego  * nie puszy * pięknie utrwala skręt  * zostawia łatwe do odgniecenia sucharki  * włosy błyszczą i są perfekcyjnie zdefiniowane  * wystarczy odrobina na włosy przez co produkt wydaje się być baaardzo wydajny 

Jedyny minus jaki mogłabym podać to opakowanie które sama zmienilabym na coś innego ponieważ produkt troszkę się wylewa i zasycha jak glutek na brzegach. Można go łatwo oderwać ale wygląda nieestetycznie.

A oto moje klaczki po użyciu Cantu :) 

Poniżej jeszcze nie odgniecione.

I s…